RSS
piątek, 21 lipca 2017

Najbliższy weekend na Dolnym Śląsku będzie na pewno ekscytujący. Miłośnicy kibicowania na pewno pojadą na któreś zawody The World Games czy to do Wrocławia, Świdnicy, Jelcza - Laskowic, Trzebnicy, czy na lotnisko w Szymanowie. Na pewno będzie fajnie.

Miłośnicy muzyki - tzw. poważnej, choć tak naprawdę zwykle poważna ona nie jest - będą mogli posłuchać gry na organach w kościele Św. Krzyża we Wrocławiu na Ostrowie Tumskim w ramach Międzynarodowego Festiwalu Organowego Non Sola Scripta. 

Poza tym w różnych częściach Dolnego Śląska odbywa mnóstwo różnego rodzaju imprez. Tylko sprawdzać, jechać i dobrze się bawić. :)

A "ekscytacji" dzisiejszemu porankowi dodało także odkopanie sporej bomby z czasów II wojny światowej we Wrocławiu... Tyle lat po wojnie nadal nie wiadomo co się kryje pod ziemią...

piątek, 02 czerwca 2017

Już czerwiec i w końcu zrobiła się ładna, stabilna pogoda. Po tej gorszej pozostały jednak "trwałe" ślady w postaci plagi komarów i ślimaków. I jedne i drugie namnożyły się jakby liczyły na 500+. Uniemożliwiają siedzenie wieczorem na świeżym powietrzu i pałaszują wszystkie rośliny w ogrodzie, poza trawą. Oczywiście, każde w ramach swojej "specjalizacji".

W tym roku, do przyszłego wtorku mają być wystawione oceny końcowe, więc dzieciaki odpoczną dłużej niż zwykle. Zastanawiam się w związku z tym, że w końcu będą miały wolny weekend nad wyskoczeniem gdzieś w plener. Wzięlibyśmy ze sobą namiot, ewentualnie zaklepali jakiś domek holenderski nad jeziorem. Można już spokojnie popływać i poopalać się. Można też połowić ryby, jak ktoś lubi. Trochę relaksu, po wytężonej pracy zwłaszcza w ostatnich tygodniach, dobrze by nam zrobiło. Na pewno byłby to lepszy sposób spędzenia weekendu niż sprzątanie, siedzenie przed telewizorem czy granie w gierki na komputerze...

Co prawda słyszałam, że we Wrocławiu też będzie się działo, ale jakoś mam ochotę odpocząć od miasta. Tym bardziej, że czuję, że ostatnio przytyłam, więc trochę wysiłku na świeżym powietrzu i zmiana diety (polegająca na zwiększeniu odległości od kuchni i rzeczy, które można podjadać) będzie dobrym pomysłem.

W najbliższą niedzielę, będą Zielone Świątki. Pamiętam, że kiedyś tego dnia we wsi, w której mieszkał mój dziadek, wszyscy ozdabiali domy i wejścia kwiatami i gałęziami drzew, które puściły właśnie świeże zieleniutkie listki. Ciekawe czy gdzieś jeszcze jest praktykowany ten zwyczaj... W miastach i w mojej okolicy zdecydowanie nie.

No to na koniec dobra wiadomość - mamy początek sezonu truskawkowego. :) W najbliższych tygodniach będzie pysznie, truskawkowo. Będą koktajle, musy, drożdżówki, pianki. :) A to dodatkowy powód do zwiększenia aktywności. ;)

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Oj, przykre będą to święta dla wielu osób na Dolnym Śląsku. Zmroziła mnie ostatnio wiadomość o zawaleniu się kamienicy w Świebodzicach. Mam w tym miasteczku kilku znajomych, więc nie jest było to dla mnie tak... anonimowe, czy nie wiem jak to określić, jak wtedy, gdy w informacjach słyszysz czy czytasz o jakiejś tragedii, która się wydarzyła na drugim końcu świata czy Polski. Wtedy myślisz sobie: "biedni ludzie", albo "co się na tym świecie dzieje" i - nie ukrywajmy - przechodzisz nad tą informacją dalej. Zresztą na szczęście. Gdyby człowiek miał się przejmować wszystkimi tragediami, jakie się zdarzają, już dawno by zwariował. Tym niemniej, czasem zdarza się taka, która bardziej nas dotknie. I tak mnie jakoś bardziej dotknęło zawalenie się kamienicy w Świebodzicach. To jest niestety ten minus i to ryzyko mieszkania w domach wielorodzinnych. Ryzyko, co prawda, jak pokazują statystyki niewielkie, ale jednak w jakimś tam stopniu ma na nas wpływ to co się dzieje u sąsiadów...

Mimo wszystko, gdyby miało mnie tu już nie być przed świętami, bo trochę zajęć mi zostało, życzę Wam, żeby były one szczęśliwe i zdrowe. No i jeszcze tego, by były przynajmniej tak ciepłe jak dzisiejszy dzień. Niestety w pogodzie straszą pogorszeniem pogody i to już od jutra. Więc pewnie powtórzy się scenariusz przerabiany od kilku lat, czyli piękna Niedziela Palmowa i zimna Wielkanoc. Byłoby szkoda, ale na to akurat nic nie poradzimy.

Wesołych Świąt.

czwartek, 06 kwietnia 2017

No dobra, z dnia na dzień jest coraz zimniej, dopadł mnie katar, ale nie zmienia to faktu, że mamy wiosnę :) I choćbym miała zmarznąć na kość, do zimowej kurtki ani płaszcza nie wrócę.

W zeszły weekend, stwierdziwszy - jak co roku - że mam za mało kwiatów, wybrałam się najpierw do ogrodniczego, a później do marketu budowlano - ogrodniczego. W typowym ogrodniczym najwidoczniej zaspali, bo asortymentu było jeszcze niewiele, a ten, który był, był słabo opisany. Znaczy na wielu kwiatach, krzewach i drzewkach nie było napisane co to takiego, kiedy kwitnie, do jakiej wysokości dorasta (co jest dla mnie mega ważne), no i ile kosztuje (jak by nie patrzeć, też ważna informacja). Po kilkukrotnym bieganiu za sprzedawcą, znudziła mi się ta zabawa, zwłaszcza, że ceny mają tam całkiem wysokie. Pojechałam do marketu, gdzie kupiłam bukszpan, trzy róże, 6 rodzajów kwiatów "cebulkowych", łubin (który od dawna mi się marzył), trawę ozdobną i ziemię. Kiedy miałam już napakowany koszyk, tak że trudno mi się nim lawirowało pomiędzy półkami, zadzwonił mój niezawodny Ukochany i poprosił, żebym mu kupiła frezy trzpieniowe, skoro już tam jestem. Pierwsza reakcja: jasne, ale co to jest i gdzie to znajdę? I owszem, wytłumaczył, nawet linka podesłał, choć tak naprawdę pomógł mi miły pracownik, który ujrzawszy kobietę na "męskim" dziale, błąkającą się zapewne z głupim wyrazem twarzy, pomógł znaleźć ustrojstwo. A wracając stamtąd w stronę wózka z kwiatami, znalazłam jeszcze fajne, wielkie doniczki, w które postanowiłam wsadzić drzewka, które przy tej okazji też kupiłam... Nie muszę chyba nawet wspominać, że ostatecznie miałam niemały problem, żeby to wszystko wpakować do samochodu. No i od razu trzeba go było odkurzyć, bo się ziemi nasypało, zwłaszcza z przechylonych drzewek, mimo zabezpieczenia folią. Na szczęście, z wypakowaniem nie było problemu, bo za kupno frezów należał się rewanż ;) Co prawda były mu potrzebne do odnowienia mojej ulubionej szafeczki, ale zlecenie jest zleceniem.

Przed ochłodzeniem zdążyłam wszystko posadzić, a teraz odpada mi podlewanie... To tak w ramach szukania pozytywów "przeplatania" kwietnia. Oby tylko nie okazało się, że znowu Święta Wielkanocne będą białe... Bo najbliższa niedziela już Palmowa.

czwartek, 09 marca 2017

Wczoraj wracałam za późno z pracy, żeby w podziękowaniu za pamięć, życzenia i prezenty upiec chłopakom jakieś ciacho. Wstąpiłam więc do galerii, w której znajduje się "pyszna" cukiernia. No, ale nie byłabym sobą, gdybym szła wlepiając wzrok w czubki butów. Oczywiście rozglądałam się po wystawach i zauważyłam, że jest mnóstwo promocji. Zatem również sama zrobiłam sobie kilka prezentów, co prawda nie zamierzonych, ale wtedy gdy się czegoś konkretnego nie szuka znajduje się najfajniejsze ciuchy. Poza tym niektóre były tak przecenione, że grzech byłoby nie wziąć... a później trzeba by się spowiadać... nie wiadomo jakby podszedł do tego ksiądz, może by nie wykazał zrozumienia... A święta lada miesiąc... :) Zatem aby uniknąć kłopotów, skorzystałam z promocji. A dzięki m.in. moim zakupom, dziś czytałam, że do budżetu wpłynęło o 40 procent więcej kasy z VATu. Nie ma jak dbać o budżet państwa. Mogę uważać się za patriotkę :) I nie dostaję żadnego 500+, więc nie jest to zasługa rządu.

Ciacho też było pyszne, chociaż załapałam się na nie w ostatniej chwili, takim cieszyło się wczoraj powodzeniem... Kolejki były jak w kwiaciarni :)

piątek, 10 lutego 2017

W końcu dzieciaki w naszym województwie dotrwały do ferii. Końcówka mam wrażenie była ciężka, także dlatego, że z powodu grypy i przeziębień dużo dzieciaków nie chodziło do szkoły. Z tego co widzę w dzienniku elektronicznym epidemia dopadła również nauczycieli, bo już dawno nie widziałam tylu nieobecności i zastępstw. Moje dziecko nie zdeklarowało chęci żadnego wyjazdu na zimowisko. Wychodzi więc na to, że będzie się "bujał" pomiędzy basenem, który na szczęście mamy w pobliżu, a rodziną, która też nie ma co zrobić z dzieciakami. Z rodziną przyjęliśmy zasadę "w kupie raźniej" i liczymy na to, że dzieciaki wymyślą sobie jakąś wspólną zabawę. Niekoniecznie, a nawet "nie" w sieci, ani przed telewizorem. U nas po śniegu zostało wspomnienie. Nadal trzyma jednak mróz. U rodziny śnieg nadal leży, choć z powodu opadów deszczu, które były któregoś tam dnia w zeszłym tygodniu, jest na nim warstwa zamarzniętego lodu. W czasach, kiedy sama byłam dzieckiem wszyscy by się ucieszyli, że mamy warunki idealne do wycięcia "bloków" na igloo, ale dziś to tylko przeszkoda do robienia kulek ze śniegu. Inwencja twórcza najwyraźniej słabnie w młodym pokoleniu. Plusem u rodziny jest to, że w pobliżu jest niewielki (ale jednak) orczyk prowadzący na niewielką (ale jednak) górkę, można więc spędzić trochę czasu na nartach. No i jest na tyle blisko domu, że nie muszą zabierać prowiantu na drogę, ani wykorzystywać ustawione na dworze kabiny sanitarne, tylko podskoczyć w potrzebie do domu. U nas będzie im trudniej coś wymyślić, ale jakoś damy radę. Pomyślałam sobie, że podskoczę z nimi do wrocławskiego afrykanarium, o którym znowu zrobiło się głośno na skutek uznania go za jeden z cudów świata zoologicznego, czy jakoś tak. Moje dziecię już tam było, ale kuzyni nie, a myślę, że im się spodoba. A co poza tym? Zobaczymy. Może aquapark, a może lodowisko, albo i jedno i drugie. We Wrocławiu na szczęście nie można narzekać na brak atrakcji :)
Miłych i bezpiecznych ferii.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Podobno dziś jakość powietrza we Wrocławiu jest powalająca... Dla osób o słabszych płucach, to tak nawet dosłownie. Osobiście myślę, że to nie kwestia napiętnowanej ostatnio komunikacji, tylko opału. Bo co z tego, że "wielka płyta" ma ogrzewanie miejskie, jak ogromna ilość kamienic i domków pali drewnem i węglem, w dodatku wątpliwej jakości. Wjeżdżając na piękne willowe osiedla najlepiej wyłączyć w samochodzie nawiew z zewnątrz. Przy takiej "węglowej" polityce nie ma się co dziwić, że kraj w zimie po prostu śmierdzi. Mamy ogromne tereny porośnięte polami i łąkami, mamy setki kilometrów wybrzeża, ale jakość nie ma chęci, żeby umieścić na nich wiatraki. A skoro nawet chęci nie ma, to nic z tego nie będzie. A szkoda. Będziemy dalej się dusić...

Tagi: smog wiatraki
16:12, anka3897
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 stycznia 2017

W tym roku Dolny Śląsk ma późno ferie, bo dopiero w drugiej połowie lutego... Więc dzieciaki rozpoczną nowy semestr jeszcze przed zimową przerwą. Właściwie pierwsze oceny śródroczne zostały już wystawione. Swoją drogą, ciekawe czy będzie o tej porze roku jeszcze śnieg, bo wiadomo, że część wyjeżdża na zimowiska.

Moje osobiste dziecko, kiedy usłyszało o mrozach i śnieżycach od razu nabrało nadziei na odwołanie zajęć w szkole. Te nadzieje podsyciły się jeszcze bardziej, kiedy w mediach pojawiła się informacja o odwołaniu zajęć w jakichś tam (już nie pamiętam w jakich) innych państwach. Niestety (choć w sumie na szczęście, bo świadczy to o nie najgorszej sytuacji) nadzieje te okazały się płonne. Zwłaszcza na Dolnym Śląsku nie było tak źle i żadnych zajęć nie odwołano. A dziś w ogóle jest pięknie, bo mamy błękitne niebo i cudowne słoneczko :)

Zima, nawet w naszym "lajtowym" wydaniu jednak wiąże się z pewnymi niedogodnościami. Dziecko, które przyzwyczaiło się do dojeżdżania do szkoły na rowerze, po wywrotce na progu zwalniającym (bo przecież nie można było po śniegu jechać normalnie, trzeba było sprawdzać hamulce i driftować), teraz chodzi na piechotę. Ma to ten przykry skutek, że codziennie jest spóźniony, bez względu na to, o której wyjdzie. Po prostu snuje się do szkoły w takim tempie, że nie ma możliwości, żeby zdążył. Co potwierdza również to, że temperatura jednak nie jest zbyt niska, bo młody nie lubi marznąć i gdyby mu było zimno, obstawiam, że szybciej by dotarł.

Zastanowienia wymaga jeszcze kwestia co z nim zrobić w czasie ferii. Uparł się, że na zimowisko jechać nie chce, więc nie będę go na siłę wysyłać, choć miałabym ochotę wysłać go na jakiś obóz językowy. Ale jak nie to nie. Trzeba wymyślić coś innego, żeby nie przesiedział dwóch tygodni od rana do wieczora grając w CS...

Ostatnia plotka głosi, że jutro spadnie śnieg... znaczy więcej śniegu :)

środa, 30 listopada 2016

Dziś Andrzejki, a ja siedzę w domu :( A kiedyś zawsze się imprezowało... Ale cóż zrobić, jak dwóch Andrzejów nam się rozjechało po świecie...

Pozostaje mi więc tylko złożyć najserdeczniejsze życzenia wszystkim Andrzejom: bawcie się dobrze nie tylko dziś, ale przez cały rok, niech wszelkie kłopoty Was omijają.

A jutro przekładamy kalendarze na nowy miesiąc... I rok, który tak niedawno był nowym, za chwilę się skończy.

Tagi: andrzejki
17:06, anka3897
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 października 2016

A we Wrocławiu znowu jak na Dzikim Zachodzie - kolejny napad na bank...

 
1 , 2 , 3 , 4
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi